Menu Zamknij

Mamo, tato, co z tym ekranem? Czyli skąd się wziął zakaz kontaktu z ekranami do 2 roku życia i czy jest aktualny?

Wcale nie tak dawno Amerykańska Akademia Pediatryczna (AAP) zalecała brak kontaktu z mediami elektronicznymi dla dzieci poniżej 2 roku życia. Wynikało to przede wszystkim z braku rzetelnych badań. Negatywny wpływ czasu spędzanego przed ekranem miał, jak się okazało, więcej wspólnego z nierównościami społecznymi w Ameryce. Dzieci rodziców o niższych dochodach i wykształceniu statystycznie były nie tylko częściej sadzane przed ekranem, ale narażone na różne inne szkodliwe czynniki, których nie brano pod uwagę podczas badań. Jest mnóstwo źródeł mówiących o szkodliwości ekranów, które oczywiście warto brać pod uwagę, polecam na przykład zerknąć na artykuł na blogu Dzieci są ważne. Jednak w większości polskich (i nie tylko polskich domów) media cyfrowe są obecne i to jest fakt dokonany. Czy robimy swoim dzieciom krzywdę? Czy decydując się na dzieci musimy zmieniać całe swoje życie? AAP przychodzi do nas z wyciągniętą ręką, proponując przejrzyste i możliwe do zrealizowania wytyczne.

Dlaczego piszę o Ameryce, skoro żyjemy w Polsce, w Europie? Dlatego, że chyba każdy rodzic słyszał „żadnych ekranów do 2 roku życia”. I prawie każdy pomyślał, że w jakiś sposób poległ na tym gruncie, czuł wyrzuty sumienia, a może po prostu (prawdopodobnie z bezsilności) olał sprawę. Postanowiłam dotrzeć do źródła tego przekonania i pokazać, co media mogą dać dzieciom, jeśli rodzice właściwie nimi pokierują.

2019. Jesteśmy podłączeni.

Już w obecnych czasach otacza nas wysoko rozwinięta technologia – rzeczywistość rozszerzona (AR), wirtualna (VR), mieszana (MR), internet rzeczy. Powstają inteligentne domy, a nawet zabawki, które łączą się z internetem i wykorzystują sztuczną inteligencję. Zanim połączymy się z konsultantem na czacie czy przez telefon, gadamy z botami. A może nie rozumiesz, co przed chwilą przeczytałeś? Jeśli tak, to się dokształć, bo będziesz jak Twoi rodzice, którzy być może nieudolnie próbowali kontrolować, czy robisz lekcje, a wystarczyło zwinąć Gadu-gadu i jakieś gierki do paska, otworzyć Worda i ładnie się uśmiechnąć (na moją mamę nie działało – była i jest zbyt ogarnięta technologicznie – w tym momencie łączę się w bólu ze wszystkimi ex-nastolatkami, którzy mieli ten sam problem). Pozostań w kontakcie z rzeczywistością, uzupełniaj swoją wiedzę!

Jak sądzisz – czy to jeszcze jest możliwe, schować komórki do kieszeni i udawać, że nic się nie dzieje? Trzymać komputer w szafie i wyciągać go po zmroku, gdy dzieci słodko śpią? I co najważniejsze – czy to będzie dla nich dobre, wzrastać w nieświadomości, że istnieje świat, do którego dostęp zyskuje się przez szklany, często dotykowy ekran?

Wszyscy zgadzają się co do tego, że wielogodzinne codzienne przesiadywanie przez komputerem, telewizorem, smatfonem, czy tabletem nie jest dobre dla dzieci dla nikogo. Tak, dla nikogo, nie tylko dla dzieci. Oczywiście dzieci wszystko odczuwają mocniej, żywiej i dosłowniej, więc powinniśmy chronić je szczególnie. Ale jak? Jest taka pieśń kościelna „od powietrza, głodu i wojny, zachowaj nas, Panie”. Powietrzem nazywano wtedy epidemie, które brały się dosłownie w powietrza. Dzisiaj w powietrzu unosi się jeszcze sygnał Wi-Fi, z którego chętnie korzystamy. Ale czy musimy przed nim ratować nasze dzieci?

Wracając do wytycznych AAP, w 2016 roku pojawiły się nowe wytyczne, które, jak pisze Anya Kamenetz, autorka książki „Z nosem w ekranie. Szklana pułapka czy szansa na rozwój twojego dziecka?”, nie miały nadal wyraźnego potwierdzenia w badaniach naukowych! Jednak kierunek, w którym zmierzają jest coraz lepszy. Podoba mi się to, że AAP podkreśla, iż każda rodzina jest inna i powinna ustalić swoje własne zasady.

Zmiany stanowiska AAP w 2016 roku

W październikowym wydaniu AAP News (oficjalnym magazynie AAP) z 2015 roku czytamy:

Najbardziej znane wytyczne nie zalecają „czasu ekranowego” dla dzieci poniżej 2 roku życia i limitują go do dwóch godzin dziennie dla dzieci powyżej 2 roku życia. Jednakże, jak wiemy, badania naukowe i oświadczenia nie dotrzymują kroku cyfrowej innowacji.

American Academy of Pediatrics, 2015

AAP przekkonuje, że w obecnej erze, to, co widzimy na ekranach to tylko kolejne środowisko. Dzieci robią to, co robiły dotychczas, ale wirtualnie. Bawią się, uczą, odkrywają, czasem próbują przekraczać granice. Tak jak z podwórka czy szkoły mogą przynieść negatywne lub pozytywne zachowania. Tak jak z wycieczki – mogą przywieźć pozytywne wspomnienia lub zbite kolano czy złamaną rękę. Albo jedno i drugie. Czujecie tę analogię?

Zasady obowiązujące poza siecią obowiązują i w niej. Wychowanie samo w sobie się nie zmieniło. Rodzic powinien towarzyszyć dziecku, być zaangażowany, a także wyznaczać podpoiecznemu limity i uczyć go uprzejmości. Tak jak mama i tata znają znajomych swoich dzieci w realu, tak powinni znać znajomych dzieci z internetu. Czy – szczególnie w przypadku małych dzieci – powinni mieć świadomość z jakimi treściami obcują. Ciąg bajeczek na YouTube, które lecą według automatycznie dobranej do preferencji dziecka listy i wyjście rodzica do drugiego pokoju – to jest dokładnie to, czego należy unikać.

Schowaj laptopa, odłóż komórkę. To o czym mówi się najrzadziej – przykład! Przykład jest najważniejszy. Przeglądasz messengera przy wspólnym obiedzie? Przy zabawie z dzieckiem? Samochody trąbią na ciebie podczas spaceru z wózkiem? Odłóż telefon! Zacznij wychowywanie od samego siebie. Ostatnio mignął mi gdzieś jakiś cytat o tym, że żaden styl wychowania nie ma takiego wpływu na dziecko, jak… styl życia rodziców. Chcesz mieć mola książkowego, entuzjastkę wycieczek, sportowca, naukowca, miłośniczkę przyrody? Sam taki bądź. Uważne rodzicielstwo wymaga tego, żeby oderwać czasem nos od ekranu. AAP proponuje wyznaczenie stref w domu lub czasu wolnego od ekranu. Na przykład – nikomu nie wolno wnosić urządzeń elektronicznych do kuchni, albo zabierać telefonu do sypialni. Nie jestem ideałem. Ze smutkiem przyznaję – ja też mam z tym problem! Czasem to córka prosi, żebym odłożyła telefon. Są sfery życia, w których jest lepsza ode mnie. 🙂 Całe nasze pokolenie tzw. Millenialsów, urodzonych w latach 80. i 90. ma nad czym pracować. Mamy złe nawyki i musimy z nimi walczyć. Dla lepszych relacji rodzinnych, zdrowszych nawyków żywieniowych i lepszego snu.

Bądźmy razem, otwarci na dialog. Badania w obszarze neurobiologii pokazały, że małe dzieci nie uczą się pasywnie oglądając coś na ekranie. Kilka miesięcy wcześniej ktoś mi wytknął, że moje dziecko nie mogło zawołać „bo” (ball) na widok piłki na ekranie, bo dzieci się z ekranów nie uczą. Tylko że my siedzieliśmy koło niej z mężem i wykrzykiwaliśmy jej, że tam jest piłeczka, i to chyba w różnych językach. I ona też pokazała. Bo właśnie o to chodzi. Dziecko siedzi i ogląda, najlepiej oglądaj z nim. Postaw się na jego miejscu. Lubisz sam chodzić do kina? Kiedy jest milej, samemu czy w towarzystwie? Dzieci, nawet te malutkie, uwielbiają dzielić się swoimi komentarzami na temat tego, co widzą (nie tylko na ekranie). AAP zaznacza jednak, że potencjał mediów cyfrowych wzrasta po ukończeniu 2 roku życia przez dziecko.

Treść jest ważniejsza niż czas. AAP nie zachęca do ustawiania minutnika, a raczej do wybierania ciekawych, angażujacych, edukacyjnych treści. Jednym słowem – jeśli twoje dziecko dwuletnie dziecko spędza kilka razy w tygodniu pół godziny na oglądaniu Świnki Peppy czy Psiego Patrolu – nie jest źle, jak to lubię mówić – „nie umrze od tego”. Jeśli natomiast spędza godzinę na oglądaniu filmów przyrodniczych – jest fantastycznie.

Aktualne zalecenia AAP

Według najnowszych zaleceń Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej z 2018 roku powinno się unikać ekspozycji dzieci młodszych niż 18-24 miesiące na media cyfrowe, z wyjątkiem czatów video, które są bardzo wygodną i przyjazną formą utrzymywania kontaktu ze znajomymi i rodziną Warto zauważyć, że AAP nie ingeruje już w to, czy dopuścimy dziecko do ekranu od 18 czy 24 miesiąca życia. Każde dziecko rozwija się inaczej i myślę, że stąd ta nieco niewyraźna granica.

Dzieci między 18-24 miesiącem powinny mieć dostęp do mediów cyfrowych, ale wspólnie z rodzicami, ponieważ (jak wyżej opisałam) uczą się poprzez rozmowę, lubią i potrzebują dzielić się tym, co oglądają, chętnie też słuchają komentarzy rodziców. Limit czasu nie jest przez AAP określony – można się domyslać, że powinien być taki sam lub niższy niż dla kolejnej grupy wiekowej – czyli godzina lub mniej dziennie.

Między 2 a 5 rokiem życia, czyli w wieku przedszkolnym, idealny limit czasowy oglądania lub grania to jedna godzina. Nadal najlepiej jest być w tym czasie przy dziecku. Warto powtarzać później rzeczy, których dziecko nauczyło się podczas „czasu ekranowego”, tak aby informacje lepiej się zakotwiczyły w młodym mózgu. Rekomenduje się też rzecz jasna wysokiej jakości treści edukacyjne dla dzieci w każdym z wyżej wymienionych przedziałów wiekowych.

AAP odradza wspomagania się technologią w roli „uspokajacza emocji”, mimo że jest to szybki i łatwy sposób, żeby pozornie wyciszyć dziecko (a tak naprawdę może skutkować chwiejnością emocjonalną i uzależnieniem). Zamiast bajki na smartfonie, zaleca rodzicom naukę radzenia sobie z silnymi emocjami oraz pokazywanie ciekawych aktywności, które pomagają zwalczyć nudę.

Co o tym sądzicie? Jakie zasady obowiązują w Waszych domach? Co oglądają Wasze dzieciaki i w jakim są wieku? O zasadach u nas w domu będzie w innym poście (i na pewno temat dzieci i ekranów pojawi się na blogu jeszcze nie raz), ale ogólnie staramy się nie przekraczać 10-30 minut dziennie (dla dwulatki). Ten czas córka ostatnio spędza z programem Maluch Czyta. Możecie podejrzeć na Instagramie, jak wygląda fragment sesji z tą fantastyczną aplikacją:

Wyświetl ten post na Instagramie.

Glenn Doman method with ‚Maluch Czyta’ program by Agnieszka Basta. Tak Lilii podoba się program Maluch Czyta od @teachyourbaby.pl 🎓 Najchętniej ogląda bity inteligencji, czyli obrazki z wyraźnymi, dużymi napisami, posortowane w programie tematycznie. Nieco mniej chętnie przyjmuje słowa bez obrazków, czyli przygotowanie do czytania globalnego. Z początku czytanie globalne robiłam na kartach-samoróbkach, ale mam problem z regularnością, często wyjeżdżamy i brakuje mi samozaparcia, żeby ogarniać harmonogram. Karty zawsze gdzieś się gubiły, a ja frustrowałam, więc postanowiłam wypróbować program. Jest fajny, bo zlicza ilość powtórzeń danego zestawu i łatwiej się zorientować ile razy dziecko już coś oglądało. Można też wybrać tryb gry, jeśli dziecko lubi zagadki. Zostało naukowo udowodnione, że małe dzieci mogą nauczyć się czytać i można je tego nauczyć od urodzenia 😻 I jak widzicie na załączonym wideo – jeśli się to robi prawidłowo, to sama radość. Odsyłam do książek Glenna Domana 😃 #czytanieglobalne #globalreading #teachyourbaby #maluchczyta #programmaluchczyta #glenndoman #domaninternational #jakamamatakacórka #mamaicórka #kamienieszlachetne #kamienie @domaninternational

Post udostępniony przez Julia Irmina Hladiy (@pyszczucha)

PS. Jestem jeszcze w trakcie lektury „Z nosem w ekranie. Szklana pułapka czy szansa na rozwój twojego dziecka?” Kiedy skończę, pogłębię nieco temat, który poruszyłam dzisiaj, ponieważ sądzę, że na to zasługuje – ja zaledwie zjechałam na nartach po wierzchołku góry lodowej, skupiając się głównie na stanowisku AAP. (:


Bibliografia